Wrocław jest Mekką weganizmu. To prawdziwy raj dla foodies. Mamy mnóstwo ciekawych opcji do wyboru! To miasto jest prawdziwym koktajlem kolorów, smaków, charakterów. Czas otworzyć się na zielony, roślinny i alternatywny Wrocław.

Kto lepiej może znać wszystkie wege miejsca we Wrocławiu niż osoba, która jada tylko w nich? Postanowiliśmy, że o pomoc w przeprowadzeniu dzisiejszego przeglądu poprosimy Aleksandrę Partykę.

Od ponad roku jest wegetarianką, a na weganizm przeszła we wrześniu 2017 roku. Jej decyzja o rezygnacji z jedzenia produktów odzwierzęcych była spowodowana względami etycznymi, własnym zdrowiem oraz troską o środowisko. Nie stara się zmieniać poglądów innych, ale żyje w zgodzie ze swoimi przekonaniami.
Sprawdźmy, gdzie według Oli możemy zjeść bezmięsne dania we Wrocławiu.
Widelce w dłoń, śliniak na szyję, zacznijmy podróż kulinarną!

Wilk Syty – Nadodrze, Trzebnicka 3

Wilk Syty i owca cała… banalne? Trochę tak, ale w przypadku tego nietuzinkowego lokalu zdecydowanie trafione. Kuchnia roślinna, zdrowa, syta i kreatywna. Do Wilka miałam bezpośredni tramwaj, ale podróż (zahaczając o urokliwe podwórka na Roosevelta) zajmowała około godziny – ja nieustraszona przyjeżdżałam tam regularnie około 12/13 (żeby było miejsce i wszystkie pozycje z karty jeszcze dostępne). Co miesiąc inne danie i co miesiąc lepiej – idealne dla tak nienasyconej smakoszki, jaką jestem.
Wchodzę do lokalu. Najpierw ciasto od dziewczyn z Sugar Szopu. DEBEŚCIARY. Naprawdę. 5 ciast do wyboru, każde jak małe cukrowe dzieło sztuki – nigdy się nie powtarzają, co jest absolutnym hitem. Menu zmienia się co miesiąc, jest niewielkie, ale wielce zadowalające.
Cały Wilkowy experience to coś, czego każdy weganin (i nie tylko) musi doświadczyć i popić sosnowym Wostokiem. Inaczej się nie liczy. Wpadajcie na Nadodrze – mogę zaprowadzić.

Baszta, Kraińskiego 14

Idziesz kawałek za Halę Targowa, przez trawę, przez stare mury i nagle widzisz prawdziwą Basztę – to tam! Od wejścia pachnie specyficznie, wchodzisz na piętro, widzisz chińskiego złotego kota, który macha do ciebie łapką tuż obok ciasteczek z wróżbą. Idziesz na piętro, a tam kolorowe obrazy psów. Zamawiasz pewnie ramen i jakieś curry, może do tego matcha. I would say it’s a match, better than Tinder match. Zapraszam.

Żyzna, Nożownicza 37

Do natury! Kolory ziemi, drewno, okno na wegański świat pierwotny. Wszystko delikatne, aromatyczne, warte uwagi i miłe dla podniebienia. Biorę stek z selera – coś, do czego nie jestem przekonana, po czym przeżywam eksplozję smaków i chce żeby ten posiłek się nie kończył. Potem próbuję ziemniaków i zadaję sobie pytanie – jak to możliwe, że są tak pysze? Dosyć drogo, ale to doświadczenie warte ceny.

Vega, Rynek 27a

Wegański bar mleczny. Absolutny klasyk. Na dole stołówkowo, na górze lekko edgy, ale z umiarem. Ich kotlety – szpinakowy, buraczany, ziemniaczany wymiatają. Razem z majonezem, lemoniadą i kopiastą porcją surówki. Ceny umiarkowane, lokalizacja genialna, wystrój komfortowy. Po studencku, turystycznie. Najstarszy wegański lokal w kraju – must see na turystycznej trasie Wrocławia.

Ahimsa, Świętego Antoniego 23

Wchodzisz, czujesz kmin rzymski i wiesz, że musisz zjeść hummus, który popijesz yerbą. Jest genialny, do tego falafele, pita i jesteś w raju. Jeśli zamówiłeś curry z tempehem, jesteś w siódmym niebie, jest błogo, najlepiej. Kolory, duchowość, to miejsce żyje i nie umiera. Można odpłynąć i znaleźć się w Indiach. (Tylko pamiętaj żeby wrócić).

Bez Lukru, Igielna 14

Kolory! Precyzja! Artyzm! Ten żyrandol i naleśniki !!!! Miejsce sztos absolutny, do tego antresola i milion poduszek, wszystko dopracowane co do cala. Cenowo dość ekskluzywnie, ale jeśli ktoś sam robi mleko z nerkowców, to czemu się dziwić? Wbrew temu, co mówi nazwa – słyną z ciast mali żartownisie. Karta zawiera też szeroki wybór innych dań, przekąsek, napojów (np. chai wg kuchni 5 przemian) – duchowość again. Ulica Igielna, przyjdź, sprawdź.

The Root, Krupnicza 3

Miejsce tak malutkie, że zastanawiasz się czy istnieje, ale w końcu to ‘wegańskie na wynos’ nieopodal Narodowego Forum Muzyki i Kina Nowe Horyzonty. Tortille, sushi. Sushi nigdy nie lubiłam i nie jadałam, ale przyjaciółka uwielbiająca ryby i tęskniąca za tymi smakami 3 razy musiała się upewnić, że to co zjadła jest wegańskie. Jeśli tęsknisz za rybami i żyjesz w biegu to ‘the Root; jest idealnym miejscem dla Ciebie.

Warzywniak, plac Grunwaldzki

Studencko, stołówkowo, genialne pierogi i burgery z tempehem! Do tego przemiła obsługa – credits for Błażej. Praktycznie nigdy nie ma wolnych stolików, ale to sprzyja integracji, zawsze pytam ‘przepraszam, czy mogę się dosiąść?’’ Integrujmy się w Warzywniaku ziomki, zawsze wyjdziemy najedzeni i zadowoleni.

Green Bus

Mistrzowska pizza, bardzo duży wybór. Tempeh, wegańskie salami, gyros, fast-foodowa poezja. Jest blisko Wyspy Słodowej, więc akurat przed piwem w plenerze można zajrzeć i doturlać się później do naszej ekipy. Komunikacja miejska niejednokrotnie denerwuje, ale taki BUS jest marzeniem.

Mam nadzieję, że wkrótce widzimy się na wspólnym obiedzie, odkrywajcie, piszcie, pytajcie, podniebienie swe zadawalajcie.

Tekst: Aleksandra Amelia Partyka

 

Chcesz poznawać ciekawe wydarzenia i miejsca we Wrocławiu,
bądź z nami na bieżąco!

 

 

 

Categories: Miejsca

One comment

Najlepsze wege miejsca we Wrocławiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *